Słynne zbrodnie w ZSRR. 10 najgłośniejszych przestępstw w Związku Radzieckim – Talgat Jaissanbayev
Wszyscy znamy historie Jeffreya Dahmera czy Teda Bundy’ego – głównie dzięki głośnym ekranizacjom Netflixa i szerokiemu zainteresowaniu popkultury. Ale mało kto słyszał o równie przerażających zbrodniach, które miały miejsce po drugiej stronie żelaznej kurtyny – w Związku Radzieckim.
Przez lata w oficjalnej propagandzie ZSRR utrzymywano, że seryjni mordercy to produkt „zgniłego Zachodu” – a „u nas takich rzeczy nie ma”. Tymczasem prawda była zupełnie inna.
Książka „Słynne zbrodnie w ZSRR” autorstwa Talgata Jaissanbajewa przełamuje to tabu i ujawnia prawdziwe historie radzieckich potworów w ludzkiej skórze. Autor, posługując się łatwym językiem i odwołując do realiów życia w ZSRR, przybliża nie tylko fakty, ale też mentalność Homo Sowietikusa – jak określa przeciętnego obywatela żyjącego w tamtym systemie.
W książce znajdziemy kilka wstrząsających historii, które bez wątpienia zainteresują każdego miłośnika true crime. Poniżej przytaczam dwa z nich – wyjątkowo brutalne, zapomniane i niewygodne dla władzy.
Czikatiło – „Wampir z Rostowa” (tutaj znajdziesz moją recenzję książki o Adrieju Czikatiło pt. Krwawy Rzeźnik)
Każdy miłośnik true crime zna to nazwisko. Andriej Czikatiło – seryjny morderca, który w latach 1978–1990 pozbawił życia kilkadziesiąt osób. Oficjalnie mówi się o około 50 ofiarach, ale nieoficjalnie może ich być ponad 100.
Przez 12 lat unikał sprawiedliwości. Kiedy pierwszy raz trafił w ręce milicji, został wypuszczony — laborant przez pomyłkę zanieczyścił pobraną próbkę krwi. Ten jeden błąd kosztował życie kolejnych ofiar.
Okrucieństwo, którego się dopuszczał, wykracza poza wyobrażenia. Dopuszczał się nekrofilskich aktów, okaleczał ciała – wycinał genitalia i fragmenty ciał ofiar. Jego ofiarami były głównie kobiety i dzieci.
Dzięki determinacji kapitana milicji Michaiła Fiodorowicza Bustrowa, udało się go ostatecznie zatrzymać — w chwili, gdy szedł do budki z piwem.
Przez długi czas milczał. Dopiero specjalnie sprowadzony psychiatra, dr Aleksandr Bukanowski, przełamał jego opór. To on, jako pierwszy profiler Federacji Rosyjskiej, wcześniej sporządził dokładny portret psychologiczny Czikatiły – który okazał się zaskakująco trafny.
Podczas procesu Czikatiło musiał przebywać w stalowej klatce – sędziowie obawiali się samosądu. Jego akta liczyły kilkaset tomów. Zapadł wyrok: kara śmierci przez rozstrzelanie.
14 lutego 1994 r., w zakładzie karnym w Nowoczerkasku, zaprowadzono go do specjalnie przygotowanego pomieszczenia. Podłoga miała odpowiedni spadek do odprowadzania krwi. Odczytano wyrok oraz informację, że prezydent Rosji nie skorzystał z prawa łaski. Żołnierz przyłożył pistolet do potylicy i pociągnął za spust. Tak zakończył się żywot jednego z najokrutniejszych morderców XX wieku.
Moim zdaniem nie był wart nawet tej jednej kuli. To, co robił swoim ofiarom – a zwłaszcza dzieciom – woła o pomstę. Nie zasłużył na szybką śmierć, lecz na cierpienie, które zadawał innym.
Anatolij Sliwko ( nie dorobił się tak znanego pseudonimu jak Czikatiło najpopularniejsze określenia wobec tego zwyrodnialca to Eksperymentator, Oprawca z klubu turystycznego, Sadysta z Niewinnomysska, Instruktor śmierci )
Jedna z najmroczniejszych historii Związku Radzieckiego opisana w książce dotyczy sprawy Anatolija Sliwki – seryjnego mordercy, którego zbrodnie długo pozostawały w cieniu, bo nosił maskę wzorowego obywatela.
Nie był zwykłym zabójcą – był założycielem dziecięcego kółka podróżniczego w Newinnomyssku, które zyskało ogólnokrajową sławę. Klub działał pod szczytnym hasłem „Przez góry, rzeki i doliny” i gromadził dzieci spragnione przygód.
Za działalność wychowawczą Sliwko był nagradzany przez komitet partyjny miasta, w którym prowadził klub, jak również przez Komitet Centralny. Cieszył się zaufaniem nie tylko dzieci, ale też ich rodziców.
Pod pretekstem udziału w „eksperymentach naukowych”, Sliwko zwabiał dzieci do swojego tajnego miejsca. Warunek był jeden: musiały być ubrane w czyste ubrania i buty. Tam między innymi wiązał im pętlę z węża ogrodowego wokół ich szyi, podstawiał stołek, a potem z premedytacją go odsuwał. Gdy dzieci traciły przytomność, zdejmował je i próbował reanimować. Czasem mu się udawało. Czasem nie. Zmarłe dzieci rozczłonkowywał i pozbywał się ciał.
Zaginięcia dzieci zaczęły niepokoić mieszkańców Newinnomysska, ale milicja była bezradna. Dopiero gdy sprawę przejęła prokuratorka Tamara Łangujewa, nastąpił przełom. Poszerzyła krąg podejrzanych i zwróciła uwagę na klub Sliwki. Przesłuchała dzieci, które zaczęły opowiadać o dziwnych „eksperymentach” dyrektora.
Jeszcze tego samego dnia uzyskała nakaz przeszukania klubu. W środku znaleziono schowek w którym znajdowało się kilkaset taśm z nagraniami duszenia dzieci pocięte buty i inne dowody na działania Sliwko.
To, co wyszło na jaw, wstrząsnęło nie tylko mieszkańcami – ale i całym krajem.
Anatolij Sliwko został natychmiast aresztowany i przyznał się do wszystkiego. Proces trwał krótko – dowody były miażdżące. Został skazany na karę śmierci przez rozstrzelanie.
Egzekucję wykonano 16 września 1989 roku w więzieniu w Nowoczerkasku – tym samym, w którym 5 lat później zginie Andriej Czikatiło. W Internecie nadal dostępne są nagrania z tzw. eksperymentów Sliwko, jednak jest to content dla ludzi o silnych nerwach, okazało się że ja takowych nie mam bo musiałem to wyłączyć skończyło się na zrobieniu jednego screena.








Zdecydowanie była to jedna z najlepszych książek jakie ostatnio czytałem. Język prosty i za razem obrazowy. Bez zbędnego zastanowienia mogę dać 10/10 polecam każdemu kto interesuje się takimi tematami.